W poniedzialek postanowilismy zrobic w Angkorze tzw. krotka petle. Oczywiscie na rowerach (nie byle jakich! - wiejska kambodzanska (czy chinska) koza, 1 bieg, wielka siodlo/kanapa :)). Krotka petla to 17 km po najbardziej sztandarowych zabytkach Angkoru. Zaczelismy od Banteay Kdei - spokojnej, romantycznej swiatynii z 12 wieku, ktora odwiedza niewielka ilosc osob. Vis-a-vis zwiedzilismy wielki zbiornik wodny z woda ktora niegdys sluzyla do nawadniania pol ryzowych. Nastepnie udalismy sie do slynnej Ta Prohm, ktora najglebiej nam zapadla w pamieci. Ta Prohm jest miejscem, gdzie czlowiek nabiera respektu do przepoteznych sil natury. W piekne mury, niejednokrotnie misternie zdobione wrasta dzungla, a przede wszystkim drzewa zwane puchowcami z majestatycznymi korzeniami. To wlasnie te korzenie sprawiaja, ze w tym miejscu jest niepowtarzalnie i wrecz mistycznie. Tak naprawde to slo To wlasnie te swiatynie wybrali scenarzysci i rezyserzy Tomb Raidera i wlasnie w niej krecona byla czesc scen. Slowa nie sa w stanie oddac niezwyklosci tego miejsca (troche zdjec i moze filmy wrzucimy nastepnym razem). Nastepnie udalismy sie do Ta Keo - ktora jest swiatynia-piramida. Bardzo stroma nieco przypominajaca piramidy Majow. Potem zwiedzilismy dwie blizniacze swiatynie Thommmanon i Chau Say Tevoda. Po tych miejscach mozna bylo jezdzic na rowerze w przeciwienstwie do innych co skrupulatnie wykorzystalismy, robiac sobie rowniez zdjecia rowerowe w tak niesamowitym otoczeniu. Po drodze do Angkor Thom zwiedzilismy jeszcze urocze wiezyczki, rowniez w ksztalcie kwiatu lotosu (tak jak wiekszosc swiatyn tutaj). Bardzo nam sie podobaly zdobienia w Terrace of Leper King. Zdobienia przedstawialy postaci kobiet i mezczyzn, znakomicie zachowane, gdyz umieszczone w wysokim tunelu okalajacym taras.
Zwiedzilismy jeszcze po drodze czesciowo zamkniety Baphuon i dzien zwiedzania zakonczylismy w Preah Bakheng, swiatyni polozonej na szczycie gory. Ze szczytu jest niezly widok na Angkor Wat przy zachodzacym sloncu oraz na panorame okolicy. Niestety nie tylko my o tym wiedzielismy, dlatego tez na szczycie spotkalismy setki osob.
Dzisiaj zdarzyla sie rowniez rzecz niesamowita - w Ta Prohm - tej swiatynii, ktora nam sie najbardziej podobala, spotkalismy Rafala i Magde. Przypuszczalnie, gdybysmy sie umawiali to ciezko byloby sie spotkac w Polsce w Warszawie, a tu masz - spotykamy sie z odleglej Kambodzy. Oczywiscie umowilismy sie na wieczor na kolacje, ktora spedzilismy w przemilej atmosferze opowiadajac sobie historie z podrozy po calym swiecie. My z Aga sprobowalismy sztandarowe danie kuchni khmerskiej, czyli amoc - gesty sos z warzywami i dowolnym miesem podawany na lisciu banana wraz z ryzem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
A u nas zima trzyma
OdpowiedzUsuńrano było -21
teraz na szczescie tylko -13
pozdrawiam
Melon
...Bardzo nam sie podobaly zdobienia w Terrace of Leper King. Zdobienia przedstawialy postaci kobiet i mezczyzn, znakomicie zachowane...
OdpowiedzUsuńczy tam tez słyszeli o sexaferze? :]