Rankiem okazalo sie, ze mieszkamy w przepieknym miejscu. Najlepiej oddadza to zdjecia a jeszcze lepiej film... Calosc polozona jest po wieloma baaardzo wysokimi palmami, a kazdy skrawek ziemi jest pieknie zagospodarowany mniejszymi lub wiekszymi roslinami, do domkow dochodzi sie albo na pomostach albo na betonowej sciezce.
Dzisiaj mimo braku potrzeby wczesnego wstawania, obudzilismy sie sporo przed 8.00. Po krotkim rekonesansie w wiosce w poblizu Lonely Beach, poszlismy nad morze. Lonely Beach juz nie jest lonely, ale tez nie jest wcale bardzo zatloczona. Do plazy przylegaja 4 spore kompleksy bungalowow z czego 2 sa dosc luksusowe. Cala plaza ma moze z kilometr, wiec rowniez nie za wiele, ale jest urocza. Taka prawie pocztowkowa z palmami, turkusowa woda itp.
Na slonce sie specjalnie nie chcemy wystawiac, wiec znalezlismy miejscowke pod palma, patrzec wczesniej czy sa jeszcze na niej kokosy. Taki kokos lecacy z wysokosci 12m moze zrobic kuku.
Z uwagi na wielkosc plazy, to dwugodzinnych spacerow brzegiem tez sie nie da robic. Do glownych atrakcji mozna zaliczyc kajaki, ktore jutro sobie planujemy wypozyczyc jak starczy czasu. Generalnie na plazy jest atmosfera dosc luzacka. Z knajpek leci nie za glosna muzyka, ktos gra na gitarze, niektorzy czytaja lub sie smaza. Jak to plaza. Przewazaja Skandynawowie i Holendrzy. Wiemy, ze w naszych bungalowach zatrzymali sie 2 Polacy, ale na razie nie udalo nam sie z nimi spotkac.
Po poludniu wynajelismy sobie motor (Suzuki 125cc), ktorym pojechalismy na polnoc wyspy. Lonely Beach (a wlasciwie Hat Tha Nam) jest na najbardziej zagospodarowanym zachodnim wybrzezu w jego poludniowej czesci. W przeciwienstwie do White Sand Beach (Hat Khai Sao) i Kai Bae, jest dosc spokojna i ze slabiej rozwinieta infrastruktura turystyczna, ale jak najbardziej w pelni wystarczajaca.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz